Luna – pies o słabych nerwach

Czyli o tym, że na szkolenie nigdy nie jest za późno.

 

Jedno z pytań, które zadają mi właściciele psów to, czy dorosłego psa też się da wyszkolić? Na to pytanie odpowie Luna – 8,5 letnia suka owczarka niemieckiego.

Zanim Luna przyszła do mnie na zajęcia, jej właścicielka napisała do mnie takiego maila„Luna wprowadziła się do Wrocławia w lutym, zmagałyśmy się lekiem separacyjnym, poza tym w dalszym ciągu dość mocno się ekscytuje, nad czym nie potrafię zapanować. Jesteśmy po 12 h szkoleniu z posłuszeństwa, natomiast ciągle nam brakuje tego „czegoś” w naszej komunikacji. Zna bardzo dobrze komendy, natomiast bywa, że brakuje nam (a raczej mi) konsekwencji, a co za tym idzie zwyczajnie w świecie Luna mnie nie słucha. Niestety również do końca nie potrafię jej zaufać, ponieważ zdarza się jej wyładowywać swoją frustracje przez obszczekanie pana na rowerze czy panią na rolkach.”
Gdy dziewczyny szły na plac słychać było z odległości,  jak Luna próbowała oznajmić wszystkim, że się zbliża. Była bardzo pobudzona i rozemocjonowana. Wszystko ją rozpraszało a szczególnie psy, które były na zajęciach. Cały czas szczekała i nie mogła się odnaleźć w tej sytuacji. Mimo jej groźnej postawy nie był to pewny siebie pies. Wręcz przeciwnie. Było w niej dużo stresu i niepokoju, który wynikał z tego, że nie wiedział jak ma się zachować w takiej sytuacji.

Zaczęłyśmy trening od przekierowania uwagi i skupieniu na właścicielu. Ponieważ Luna okazała się łasuchem nie miałyśmy problemu z uzyskaniem jej zainteresowania. To zdecydowanie ułatwiło nam sytuację. Luna szybko zorientowała się, że kliknięcie oznacza to, że pojawią się chrupki więc trzeba być uważnym i skoncentrowanym. I tak Luna uczyła się co oznacza kliker a Pani ćwiczyła jak prawidłowo podawać karmę – na otwartej dłoni tak, żeby pies mógł je sobie swobodnie wziąć. Taka wydawać by się mogło banalna sprawa jak podawanie karmy, a to pierwszy krok do budowania motywacji i samodzielności u psa. Dzięki temu już po chwili Luna stała wpatrzona w Panią i czekała na swoją nagrodę.

Kolejnym krokiem było nauczenie Luny reakcji na imię, a dokładniej wykorzystanie imienia jako przekierowania uwagi. To ćwiczenie polega na tym, aby poruszając się swobodnie z psem na smyczy przywołać go imieniem jednocześnie odwracając się w kierunku od psa i pokazując mu karmę na otwartej dłoni, aby zachęcić do przyjścia do nas. Bardzo istotnym elementem tego ćwiczenia jest ruch właściciela w kierunku od psa, który mówi psu „chodź za mną”. Tak, w psim świecie wiele zachowań ma odmienne znaczenie niż w naszym. Ruch w kierunku do psa mówi mu „wycofaj się, odejdź”, natomiast poruszanie się w odwrotną stronę przekazuje komunikat „chodź za mną, przyjdź do mnie”. Warto o tym pamiętać, kiedy kolejny raz będziemy gonić naszego psa po podwórku próbując go przywołać do siebie  Te dwa proste ćwiczenia pomogły Lunie zdobyć pewność, że wie, co ma robić a tym samym otoczenie przestało mieć znaczenie. Pomogły to także wyciszyć Lunę, bo przecież trudno jeść i jednocześnie szczekać. 

Naszym celem na kolejne treningi była praca z samodzielnością oraz pewnością siebie Luny. Przez te wszystkie lata świat był dla niej niezrozumiały a ona radziła sobie z nim jak potrafiła. Niestety często w sposób uciążliwy dla właścicieli ale także taki, który nie dawał jej poczucia bezpieczeństwa. Praca z tego typu psem polega na tym, aby pokazać mu, jak ma rozwiązywać trudne dla siebie sytuacje i nauczyć go zachowań, w których znajdzie pewność i poczucie komfortu. Jednym z takich ćwiczeń jest chodzenie na luźnej smyczy. Dzięki temu, że jest to ćwiczenie dynamiczne i wymaga od psa sporej koncentracji, łatwo je wykorzystać jako przekierowanie zachowania w takich sytuacjach jak szczekanie na inne psy, strach przed autami, gonienie rowerzystów itp. Ważne jest jednak, aby w procesie nauki ćwiczyć to zachowanie dokładnie krok po kroku, a w każdym nowym miejscu zaczynać je od początku. Luna zaczęła więc uczyć się chodzić na luźnej smyczy i koncentrować na swojej przewodniczce. Gdy wypracowałyśmy to zachowanie na placu powoli zaczęłyśmy wychodzić na zewnątrz poza plac.  Luna bardzo polubiła to ćwiczenie dzięki czemu, już po kilku treningach, potrafiła zignorować przechodzące psy lub osoby.

 Jako naukę samodzielności wykorzystałyśmy ćwiczenia w skrzynce. Najpierw zaczęłyśmy z wchodzeniem do płaskiej skrzynki. Na początku właścicielka zachęcała Lunę do wejścia przez wsypywanie karmy do skrzynki. Gdy Luna polubiła już bycie w skrzynce jak w dobrej restauracji, przyszedł czas na nagradzanie po zachowaniu – najpierw wejdź, potem dostaniesz karmę. Ten etap nazywamy przejściem z naprowadzania do wyłapywania zachowania. Tu już nie ma mowy o podpowiedzi ze strony właściciela. Teraz to Luna musiała pokazać, że zrozumiała ćwiczenie, i że jeśli chce dostać to, co tak bardzo lubi, musi najpierw wejść do skrzynki. Nie było to łatwe zadanie. Ponieważ do tej pory Luna przez większość życia dostawała wsparcie od swojej przewodniczki, nie chciała sama wykonywać zadania. Małymi kroczkami, przy wykorzystaniu zaznaczania dobrego zachowania przez kliker , udało się osiągnąć cel! Luna weszła do skrzynki i zrozumiała, że odpowiedzialność za to zadanie leży tylko na niej. Taki mały krok a taki wielki sukces. Bo nic lepiej nie uczy i nie wzmacnia psa niż samodzielne osiągnięcie celu i zdobycie nagrody. Niestety wysiłek włożony w taką pracę jest dla psa bardzo duży, szczególnie jeśli do tej pory nie był uczony aktywności, dlatego początki są zawsze bardzo trudne.

 I tak od pierwszych zajęć, kiedy na plac przyszła niepewna siebie i mocno podekscytowana Luna, dla której jedynym pewnym i dającym ulgę zachowaniem było szczekanie na wszystko dookoła, teraz zmieniła się nie do poznania. Nauczyła się koncentracji i skupienia na przewodniku, dzięki czemu potrafi zignorować to, co dzieje się obok. Stała się bardziej pewna siebie i aktywna. Razem w właścicielką wypracowały obustronną komunikację, która pomaga im wzajemnie się dogadać. Pani czyta swojego psa a Luna jest mniej nerwowa.  A chodzenie na luźnej smyczy stało się rytuałem na każdym spacerze. Historia Luny potwierdza, że na naukę nigdy nie jest za późno

 To jednak jeszcze nie koniec naszych treningów z Luną i jej właścicielką. Jak było dalej przeczytacie w drugiej części już niedługo.